15:30

schudłam 14 kg w miesiąc? // podsumowanie

schudłam 14 kg w miesiąc? // podsumowanie
W sobotę 18 listopada 2017 wypadło równo miesiąc po operacji, czy schudłam? Owszem i to aż 14 kg w jeden miesiąc. Łącznie? 24 kg. Drogę rozpoczęłam pod koniec maja i od wtedy do października udało mi się samej schudnąć 10 kg, 
chociaż w większości zawdzięczam to stresowi.
Jednak pozwól mi zacząć od samego początku.



Ci co często odwiedzają mojego bloga i znają moją historie wiedzą o operacji bariatrycznej jakiej się poddałam i jaką walkę odbyłam by wszystko się odbyło. Gdy po odwołaniu operacji mojej w Olsztynie (maj 2017), myślałam że to koniec, że albo nie uda mi się pokonać wszystkich moich chorób albo już sama nie wiem co będzie, wtedy to też po jednym dniu załamki znalazłam w sobie siłę by walczyć dalej. Udało mi się załatwić pierwsze wizyty w Warszawie, czyli bliżej domu. Wtedy wiedziałam, że wszystko się ułoży. Pierwsza próba operacji - lipiec. Zmieniono metodę na balona, nie podobało mi się to, ostatecznie okazało się, że jestem na niego za chuda (pierwszy raz w życiu na coś za chuda). Wtedy to już miałam na -3 kg. Wiecie jakie to było dla mnie szczęście? Zawdzięczam to tylko i wyłącznie stresowi, bo gdy się denerwuję nie mogę nic jeść i tak właściwie jadłam w tamtym okresie bardzo mało. Następny termin nie wiadomo kiedy, przestałam się ważyć i stwierdziłam, że się poddaję. Dostałam termin na październik i chęć do życia wróciła. Przychodzę do szpitala, ważę się i łącznie - 10 kg. Oczywiście stres i nerwy zrobiły swoje. 
Dziś, 21 listopada oficjalnie ważę -24 kg. 

Chcecie wiedzieć z jakiej wagi startowałam?
Styczeń 2017 - 150 kg
Listopad 2017 - 126 kg

Nie wstydzę się tego, że ważyłam aż tyle. Swoje zrobiły choroby i inne czynniki jak i spora depresja. Teraz chudnę, czuję się lepiej i jestem szczęśliwsza, a uśmiech z twarzy mi nie schodzi, a wiecie co jest najfajniejsze? Mam ochotę żyć i walczyć o zdrowie. Od samego początku waga dla mnie nie była ważna w tej drodze, tylko to aby pokonać swoje choroby i mieć możliwość żyć normalnie, zajść w ciąże i urodzić zdrowe dziecko, bez zagrożenia życia swojego i mojego bobo. Wiem, że gdybym dłużej zwlekała z operacją, za rok już by mogło mnie tu nie być, w takim stanie zdrowia byłam. Czuję, że teraz już jest lepiej. Do tego wszystkiego chudnięcie i wgl to tylko i wyłącznie dodatkowa radość. Mogę i wolno chudnąć, albo mieć długie zastoje, po prostu bylebym wyzdrowiała i to jest mój główny priorytet. Ale wiecie co? Wszystkie ubrania na mnie wiszą, jestem w totalnym szoku i nie powiem, że mi się to nie podoba.


To poznajmy moje wymiary w centymetrach.

Przed operacją :
Obwód brzucha - 146 cm
Obwód biustu - 150 cm
Obwód prawego, lewego uda - 85, 86 cm
Obwód bioder - 138 cm

Dziś :
Obwód brzucha - 130 cm
Obwód biustu - 133 cm
Obwód prawego, lewego uda - 70, 71 cm
Obwód bioder - 122 cm

Jak żyję po operacji?

Jadam od 4 do 6 posiłków dziennie. Zależy jak u mnie cukier i jest to co 2-3 h. Czasem właśnie mam tak, że pojawiają się wczesne objawy hipoglikemii więc wtedy muszę coś dostarczyć do żołądka, natomiast gdy nie pojawiają się te stany, to wytrzymuje nawet więcej niż 3h. Osobiście muszę powiedzieć, że są dni gdy nie mam ochoty nic jeść i wtedy potrafię zjeść tylko 2 posiłki. (nie zabijajcie mnie). Natomiast nie jem nic pomiędzy, lecz dostarczam wtedy płynów. Przeważnie woda z czymś, lub rozcieńczone soki, albo soki z witaminą c bez cukru. Ostatnio też mój organizm bardzo domaga się kawy, więc ją piję, ale zapewne to przez ciśnienie które jest niskie. Czekam na wizytę by ewentualnie dostać zezwolenie do odstawienia chociaż jednej tabletki z tym związanej. Najważniejsze dla mnie jest słuchanie swojego organizmu, nie słucham grubasa w głowie, ale swojego żołądka i narządów z tym powiązanych. Moje posiłki są w różnych wymiarach, przykładowo płatki kukurydziane namoczone w mleku, wejdzie mi ich wraz z tym mlekiem około 130g. Natomiast wszystko inne nie przekracza 100g.



Co jem?

Jak wiecie, przez pierwsze tygodnie byłam na jedzeniu papkowatym i były to pierwsze 4 tygodnie, od 15 listopada zaczęłam wprowadzać stałe posiłki i jestem na etapie co mi podejdzie, a co nie. Wiecie czasem zdarza się spotkanie z porcelanowym przyjacielem, ale nie jest to codziennie. Może przez ten okres czasu miałam jakoś takich spotkać 3. No dobrze, ale co jadłaś na śniadanie. No ja przykładowo pierwsze dwa tygodnie kaszki, później jakiś kisiel lub przetarte owoce, gerberki dla dzieci do 3 miesiąca, później zaczęłam wprowadzać nadal zmielone, ale żebym mogła sobie też coś pogryźć, bo czułam jakbym tych zębów nie używała. Tak pod koniec 3 tygodnia wprowadziłam serek wiejski i nawet nie wiecie jakie to było dla mnie pyszne. Chleba wciąż nie jem i nie chcę nawet go jeszcze próbować, jestem tylko na tych wazach czy coś takiego. I dwa te prostokąciki z almette i jestem w niebie i najedzona. Nie wiem czy kojarzycie jak mówiłam, że po jajkach idę do porcelanki, tak teraz. Znów zaczęły mi smakować! Jestem w raju. 

Jem słodycze?

Nie, nie jem słodyczy, nie słodzę, nawet nie mam ochoty. Jeśli już to naturalne cukry w stylu z owoców. A no dobra, zjadłam dwa te ciasteczka belvita, moczone w herbacie, ale potraktowane jako posiłek a nie pomiędzy nimi. W momencie gdy mam ochotę sobie coś pochrupać, to mama kupuje mi takie chrupki kukurydziane jak dla dzieci, i wyznaczam sobie porcję np 30 g i traktuję to jako normalny posiłek. Nie wykluczam, że spróbuję, czy coś. Jesteśmy ludźmi i nawet lekarze zalecają, że można ale z głową. Ja aktualnie nie potrzebuję a mój organizm nawet nie chce, bo odrzuca go na wszystko co słodkie. Ale ciekawostka, na fast foody też, ale mówię nie wmawiam sobie, że nigdy już nie zjem bo zjem. Nie w ogromnych ilościach i nie często, ale jestem człowiekiem i mogę ale jak pisałam z rozsądkiem.

Ćwiczenia.

Moimi ćwiczeniami są długie spacery, robię sobie np wchodzenie po schodach, bo niestety ale jeszcze nie mogę zacząć ćwiczyć tak jak bym chciała, a to dlatego, że np parę dni temu coś w szwach mnie zabolało przy żołądku, nie chcę ryzykować i w sumie też mam zakaz. Czekam na styczeń, bo wtedy zaczynam etap ćwiczeń na poważnie.



Tutaj macie małe porównanie mojej twarzy. Czerwiec 2017 u góry a dół to koniec października 2017.

Nie wiem czy wszystko co chciałam napisałam tutaj, ale jeśli o czymś zapomniałam, pojawi się na pewno w następnym. Pamiętajcie to pierwsze podsumowanie. Jeśli chcecie więcej, może udostępnić ten post, skomentować a przy okazji zajrzyj na moje social media.

Całuski, xoxo


Instagram - kahsdesign
Facebook - kahsdesign // kahs
Snapchat - kahs_design

16:30

Grubas w długim płaszczu

Grubas w długim płaszczu

Hej misie ♥ 
Jak co wtorek przybywam z postem, dziś jednak będzie to stylizacja. Ostatnio miałam szansę wybrać się na zdjęcia z B. więc przy okazji stwierdziłam, że to dobry moment by przygotować jakąś ciekawą stylizację. Jest ona typowo jesienna i jeśli jesteś ciekaw jak to wygląda, zobacz resztę zdjęć. 
Pamiętajcie też, że niedługo podsumowanie pierwszego miesiąca po operacji!






buty - zalando
płaszcz - mojej mamy staroć
spodnie - boyfriend C&A
koszulka - C&A
szal - zara
okulary - no name


Jak Wam się podoba tego typu post? Dajcie znać w komentarzu, bo może będę robić częściej. 

Całuski, xoxo

INSTAGRAM - @kahsdesign
FACEBOOK - kahsdesign
SNAPCHAT - kahs_design

16:41

Prawie nie mam żołądka

Prawie nie mam żołądka

Ci którzy obserwują mnie na snapie lub instagramie wiedzą, że doczekałam się w końcu operacji. Nowe życie zaczęłam 18 października 2017 roku. Chyba tą datę będę pamiętać do końca swoich dni. Chociaż szczerze mówiąc będąc w szpitalu dni mi się mieszały. Może zacznę opowieść od początku.

Z otyłością zmagam się od urodzenia, prawdę mówiąc nigdy nikt nie traktował też przez to mnie poważnie. W końcu jednak postanowiłam przy namowie swojej kochanej Pani doktor zmienić siebie i swoje życie. Dostałam szansę, której nie mam zamiaru zmarnować. Poddałam się operacji chlo, czyli chirurgicznego leczenia otyłości. Jak kiedyś wspominałam jest kilka różnych opcji, jednak wiedząc, że chcę kiedyś zajść w ciążę wybrałam dla siebie odpowiednią, mianowicie gastric sleeve, czyli rękawkowa resekcja żołądka która polega na wycięciu 75-80% żołądka. Ci którzy regularnie zaglądają tu do mnie na bloga wiedzą, że miałam dużo różnych perypetii na swojej drodze i miałam momenty zwątpienia, że kiedykolwiek będę miała tą operację, ale jednak się udało. Mój pobyt w szpitalu trwał tydzień i muszę przyznać, że strasznie się bałam bólu, komplikacji i śpiączki. Jednak wszystko jest w porządku, boleć bolało mnie tylko w dniu operacji, a następnego dnia rano byłam gotowa już wstać. Często też się słyszy, że często po tych operacjach się wymiotuję, mnie jeszcze to nie spotkało i mam nadzieję że już nie spotka. Co do życia jak ono wygląda po takiej operacji, jak się chudnie itp itd, zrobię serię postów, muszę przyznać, że teraz na prawdę jem zdrowo i nie ciągnie mnie nawet do słodyczy. No dobrze, ale to będę poruszać w serii o chudnięciu, tylko że wiecie... mi zależało na zdrowiu, i przy wypisie dowiedziałam się, że to był ostatni moment, bo za rok czy dwa miałabym jeszcze więcej chorób i zagrożenie życia by było ogromne, a teraz zmagam się z chorobami które opisałam wcześniej, no ale wiadomo doszło kilka nowych takich jak cukrzyca, stłuszczenie wątroby i nie pamiętam nazwy ale coś z krwią. Pozostało mi się cieszyć i walczyć o zdrowszą siebie. 



Część z Was może zarzucić mi pójście na łatwiznę, ale co to za łatwizna? Dałam się pociąć, a przecież operacja nie jest magicznym sposobem, że nagle za tydzień będę mieścić się w rozmiar 36. Operacja pomogła mi przyspieszyć pierwszy etap by więcej chorób do mnie się nie dostało, a nowe powoli zanikały. Lekarz mi oznajmił, że gdybym robiła to sama to fakt chudłabym, ale po pierwsze w tym czasie mogłyby dojść nowe choroby, dwa te co mam mogłyby się bardziej rozwinąć a nie zaniknąć, a trzy ja wcale nie mam łatwiej, bo tutaj mam o wiele więcej pracy przed sobą, muszę dojść do siebie, wskazane jest ćwiczenie, i przez 6 tygodni muszę być na papkach/miękkich potrawach. Wiecie, ja teraz nie zmieszczę więcej niż 100g, ponieważ po większej ilości bardzo się mogę źle czuć, a z resztą wolę nawet nie próbować przekroczyć tej ilości. Jest dobrze jak jest, i mam nadzieję że cukrzyca mi zanika. Zawsze bałam się bardzo tej choroby, myślałam że gdy już do mnie dojdzie to koniec ze mną, ale jednak nie. Ona może zniknąć, a ja mogę być zdrowa. I wiecie co? W końcu widzę dla siebie dzięki temu szanse, że będę mogła poznać zdrowe życie, którego nigdy nie miałam i mogłam jedynie o nim śnić. Nie będę się jeszcze bardziej rozdrabniać nad tym co operacja zrobiła, bo dla mnie to nie było wycięcie części żołądka, to było wycięcie go i usunięcie jakiegoś gruczołu który był trochę dla mnie zabójczy i bardzo hamował moje gubienie kilogramów. Wiecie, mój przypadek jest bardzo dziwny i rzadki, ale... mam nadzieję, że już tak nie będzie. W momencie gdy jesteś tym jednym na milion cz dziesięć milionów, lekarze nie bardzo chcą podejmować się twojego leczenia. Ja na takich lekarzy trafiłam dopiero po 20 latach swojego życia. Marzę by być normalna, chociaż wiem że już nigdy taka nie będę, dlatego musiałam pokochać w sobie tą swoją negatywną wyjątkowość. 

Dziś dalej walczę o lepsze jutro i będę walczyć całe życie. Jeśli chcesz obserwować moją drogę, zapraszam do obserwacji bloga i moich social media, bo tam bardzo dużo się dzieje. 
Za tydzień pojawi się podsumowanie pierwszych 3 tygodni po operacji, dlatego Was zapraszam, dowiecie się wtedy między innymi jaki jest mój teraźniejszy cel wagowy, ile i przez ile zgubiłam przed operacją, jak wygląda moja dieta po operacji, i wiele więcej. Dajcie znać co myślicie o tym poście.

Całuski, xoxo

INSTAGRAM@kahsdesign
FACEBOOK - kahsdesign
SNAPCHAT - kahs_design

06:51

Studia nie są dla mnie

Studia nie są dla mnie

Koniec lata.
Zrozumiałam, że to dla niektórych koniec dni beztroskich. Większość osób w moim wieku powraca na uczelnie, kontynuują edukację, a u mnie zaczyna się depresja. Zawsze myślałam, że będę jedną z tych osób które co październik wracają na uczelnię i mają coraz bliżej o rok do licencjatu, inżyniera czy magistra. Obiecywałam sobie całe życie, że i ja dołączę do grona tych znajomych, do grona tych osób. Nie zawiodłam siebie... Umocniłam się tylko w przekonaniu, że kiedyś latałam w obłokach i nie patrzyłam realnie na życie. Po tytule moglibyście stwierdzić, że uważam iż studia są beznadziejne. Nie. Studia są potrzebne, są ważne, ale dla każdego znaczą coś innego. 

Nie jestem osobą która jest nieukiem i bez ambicji. Mam ogromne ambicje, ale czasem sytuacja materialna nie pozwala nam spełnić marzeń i pomóc nam w zdobywaniu swoich pragnień. Marzyłam by studiować grafikę, jednak tak jak wspomniałam, nie zawsze ma się wszystko co chce. Obrałam w swoim życiu inny kierunek, a w pierwszej kolejności postawiłam na zdrowie. Po skończeniu szkoły gap year i wzięłam się za leczenie. Moje zdrowie pochłonęło mnie całkowicie i dalej pochłania, a ja i tak nie wiedziałam co bym chciała robić. Zrozumiałam jakiś czas temu. Zaczęłam robić kursy, samo doszkalanie i każdą wolną chwilę poświęcam na naukę. Kiedyś będę mistrzem w swojej dziedzinie, ja to wiem.. Studia kiedyś też zrobię, jestem tego pewna, ale nie szufladkujcie mnie. Zrozumiałam, że studia teraz nie są dla mnie. Chcę stworzyć coś swojego, coś z czego będę dumna, co zaprocentuje na moją przyszłość.



 Nie chcę studiować na siłę, bo rzeczywiście strasznie otoczenie na mnie napierało. Ciągle słyszałam, że jak to tak na studia nie iść, leń, nieuk i inne. Doprowadziło mnie to do depresji, okres po maturalny był jednym z gorszych. Nie dość, że nie wiedziałam co mam robić z życiem, to musiałam podjąć decyzje o studiach, kierunku itp. Po co? Po to by zaspokoić potrzeby otoczenia? A co ze mną? No właśnie. W pewnym momencie wiedziałam, że ten moment nie jest dla mnie odpowiedni. Z resztą, to brednia że już nie będę chciała się uczyć. Najbardziej irytuje mnie właśnie to, że wszyscy myślą że skoro nie studiuje to się nie uczę, bo uczyć się samemu to nie jest edukacja. Ok, ale jak nazwiesz to że czytam wszystkie e-booki dotyczące zawodu w którym chcę pracować w mojej przyszłości, jak nazwiesz to że biorę czynny udział w różnych kursach internetowych, jak nazwiesz moją naukę w domu na podstawie różnych tutoriali tworząc rzeczy w programach? Nie nazwiesz tego nauką? W takim razie ja twoich studiów nie nazwę edukacją. Nie sztuką jest osiągnąć tytuł wykształcenia wyższego. Sztuką jest czynnie się uczyć, poszerzać wiedzę i wynieść coś z tych studiów, inaczej jest to stracony czas. Po prostu mam wrażenie, że ludzie mylą pojęcia i ważne są tylko ich racje. Wyobraźcie sobie, że gdy chodziłam jeszcze do szkoły i po szkole uczęszczałam na dodatkowe matematyki do profesora z jednych warszawskich uczelni, on powiedział mi ważne słowa : "jeśli ktoś chce iść na studia po to by mieć tytuł to lepiej niech nie marnuje czasu profesorów". Zgadzam się w 100%, bo tak na prawdę traci swój czas i innych. 

Myślę, że nie warto myśleć stereotypami, i egoizmem. Szanujmy decyzje innych. Niech nikt Wam nie wmawia że musisz mieć studia. Nie musisz, bo moim zdaniem, najważniejsza jest umiejętność sprzedania siebie. Jeśli to potrafisz, podbijesz cały świat. Na co dzień mamy dużo przykładów tego, nawet w najmniejszych rzeczach. Takie przykłady też mamy w otaczającym nas świecie, w innych ludziach, nawet nam obcym. Dlaczego więc każdy musi żyć stereotypami. Wkurza mnie to podejście, że dla niektórych najważniejsze jest to by skończyć studia, potem praca, potem rodzina. Nie zawsze po studiach też znajdziesz pracę w zawodzie do którego się uczyłeś. Widziałam kiedyś nawet nagłówek jak ktoś z pisu mówił 'Studencie nie martw się sesją, i tak nie ma dla Ciebie pracy'.



W każdym razie, życie w stylu karierowicza nie jest dla mnie, i myślę że to uświadomiłam sobie z chwilą gdy dowiedziałam się na jakim poważnym etapie swoich chorób jestem. Teraz marzę by stworzyć coś (na razie tajemnica), założyć rodzinę, a na karierę zawsze jest czas, tak jak i na naukę. 

Nie oceniaj mnie też po tym tekście, piszę to co myślę, nie chcę obrazić Ciebie studencie, ani Ciebie po studiach. Chcę, byś też szanował moje zdanie. 

Dajcie znać co myślicie o tym co napisałam. Czekam na Wasze komentarze i zapraszam na moje media społecznościowe. ♥

13:17

Posłuchaj tego jesienią

Posłuchaj tego jesienią

Hej misie ♥
Jest jesień, czasem mamy depresję, czasem gdy zaświeci słońce poprawia nam to humor, jednak najważniejsze w większości osób życia to muzyka. Tak więc poznajcie playlistę którą stworzyłam dla Was. Tak na prawdę to są mojej typy tej jesieni i myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie.



Zarówno remix, jak i oryginał wpasował mi się idealnie w ucho. Muszę przyznać, że sprawia mi ogromną radość wieczorne leżenie i nucenie słów tej piosenki. 

LINK DO REMIXU
LINK DO ORYGINAŁU



Nie ma co tu się rozpisywać, piosenka przyjemna i może i Wam wpadnie w ucho.
LINK DO PIOSENKI



Początkowo nie byłam przekonana do tego utworu, jednak z każdym kolejnym przesłuchaniem, byłam nią coraz bardziej zauroczona. Posłuchajcie, polecam ten utwór, jak i piosenki tej artystki.
LINK DO PIOSENKI



Myślę, że nie mogło jej tutaj zabraknąć. Wpada w ucho, jest przyjemna i jednak po rozpadzie 1D tak myślę, że każdy oddzielnie tworzy świetną muzykę. Dodatkowo Zedd też jest świetnym artystą, więc piosenka nie mogła być zła.
LINK DO PIOSENKI


Co tu więcej powiedzieć. KOCHAM, po prostu tą piosenkę KOCHAM. Tak bardzo trafiła w moje serce, że aż sama jestem w szoku. 
LINK DO PIOSENKI



Piosenka świetna na właśnie jesienne wieczory. Dobry humor + pyszna herbatka i jesteśmy w raju.
LINK DO PIOSENKI



W sumie świeżutka pioseneczka, ale jaka wpadająca w ucho. Pierwszy raz posłuchałam będąc w szpitalu i od razu się nią zajarałam. Polecam totalnie.
LINK DO PIOSENKI



Może znacie, a może nie, oryginał to Kendrick Lamar - Humble, ale jednak remix od Pana Skrillexa jest dla mnie sztosem na dany moment. Złapałam zajawkę i cały czas katuję, w sumie tak jak płytę Lamara wcześniej. Posłuchajcie i oceńcie sami.
LINK DO REMIXU
LINK DO ORYGINAŁU




Nie mogło zabraknąć tej Pani ♥ Ci co dłuższy czas mnie obserwują lub czytają, wiedzą jakim ogromnym uczuciem darzę Lane. Dobra ale nie o uczuciach do niej. Pierwsza starsza, druga z najnowszej płyty. Aktualnie mam na te 2 piosenki zajawkę i właściwie słucham cały czas. Z całego serca polecam jej wszystkie płyty, blablabla. Jednak najbardziej na tą porę polecam owe piosenki. 
LINK DO RIDE
LINK DO WM

No dobra, i jak Wam się podoba tego typu post? Dajcie znać w komentarzu i dodatkowo dajcie znać jak się podobają piosenki. ♥

INSTAGRAM - KLIK
FACEBOOK - KLIK

15:30

Cukinia jak kotlet?

Cukinia jak kotlet?

Misie! 
Dziś przychodzę z przepisem dla Was. Wiem, dziwne że na moim blogu takie rzeczy, ale stwierdziłam, ze muszę podzielić się z Wami moim odkryciem, którego nauczyła mnie babcia mojego B. Nie mam pojęcia jak poprawnie nazywa się to danie, ale muszę przyznać że jest cudowne. Osobiście nie przepadam za cukinią, ale w tej postaci jestem jak najbardziej za. Proszę bardzo, specjalnie dla Was.


Dajcie znać czy podoba się Wam taki post i w takiej formie. 
Ktoś z Was znał wcześniej tej przepis? 
Czekam na Wasze komentarze. ♥

Instagram - klik
Facebook - klik

16:05

Czarny protest - Wielka Zbiórka

Czarny protest - Wielka Zbiórka
Wtorek 3/10/17 r. Kolejny historyczny dzień z kategorii WALKA KOBIET O SWOJE PRAWA Mimo, że mamy XXI w. mam wrażenie, że czasem cofnęliśmy się do średniowiecza. W historii na pewno zostanie zapisana data jaką jest 3/10. Rok temu setki tysięcy osób, a w szczególności kobiet wyszło na ulice, a pół miliona ubrało się na czarno. Dlaczego? Bo wtedy chcieli nam odebrać brawo wyboru i po części się to im udało. Zabrali nam jedno podstawowe prawo i chcą je jeszcze bardziej ograniczyć. Jakie prawo? DECYDOWANIE.  Spójrzmy na rzeczy o jakie my musimy walczyć. 


Aborcja

To że jest dostępna, nie zawsze znaczy że muszę z niej skorzystać, jak jej nie ma, to nie mam wyjścia i czuję się ograniczona. W tym momencie można podjąć tą decyzje w 3 przypadkach.
- Jeśli ciąża jest spowodowana czynem karalnym (np. Gwałt)
- Poważne schorzenie u dziecka, jakaś bardzo ciężka choroba
- Zagrożenie życia matki lub dziecka.
I te prawa są jak najbardziej ok i jeśli nie można zliberalizować prawa o aborcji, to niech zostawią ten temat w spokoju a nie całkowicie nam zabronią. Nie wiadomo co może w naszym życiu się wydarzyć, i mogę się założyć, że gdyby którejś osoby z tych co tak głośno krzyczą że precz z aborcją, by coś się stało to sami by zdobyli się na ten zabieg. Hipokryzja.

Antykoncepcja

Oczywiście chodzi o pigułkę dzień po. Zastanawiałam się jaki przykład by dać, który by wszystko dosłownie objaśnił dość łopatologicznie. Może nieodpowiedni dla Was, ale co tam. Mam prawo do swojego zdania. Wyobraźmy sobie, że wieczorem pewna 19 latka, albo 26 latka, no albo 15 latka, to nie ważne, w każdym razie drogą przez jakiś tam park idzie kobieta, chodzi tą drogą codziennie, ale dziś los albo raczej pech chciał, że pojawił się tam człowiek nieodpowiedni i no cóż doszło do gwałtu. Dziewczyna jest zdruzgotana, załamana i nie wie co zrobić. Istnieje potencjalne ryzyko zajścia w ciąże, w taki wypadku mogłaby poprosić przyjaciółkę, mamę czy chłopaka o kupienie takiej tabletki. Nie było by z tym problemu, ale teraz ona płacze, załamana i musi iść jeszcze do lekarza po receptę, a zauważmy że teraz dużo lekarzy ma prawo powołania się na klauzule sumienia, plus do tego no cóż nawet do lekarza pierwszego kontaktu bywa tak że nie można się dostać. Może głupio to opisałam, ale chciałam tylko przedstawić sytuacje, też zbyt nie wgłębiając się w temat gwałtu bo, nie życzę tego nikomu i nawet nie mogę sobie wyobrazić co taka kobieta czuje. Dobrze, zostawię ten temat już, po prostu chciałam przedstawić jeden ze scenariuszy i okazanie ograniczenia naszego prawa.

Edukacja Seksualna w Szkołach

Gdy ja chodziłam do szkoły podstawowej, miałam tak zwane wdż. Powiesz szczerze, że dzięki nim dowiedziałam się między innymi tego, że tam na dole są dwie dziurki, tego co to właściwie jest ta miesiączka, co stosować podczas owych okresów prócz podpasek. W Gimnazjum już miałam poruszony temat antykoncepcji, który muszę powiedzieć dużo mi uświadomił. Powiem szczerze, że właśnie takie informacje dużo nam młodym ludziom dają, bo w internecie nie dowiemy się wszystkiego, a na tego typu lekcjach możesz na prawdę dowiedzieć się jak się zabezpieczyć itp itd. Oczywiście ja też dużo na ten temat rozmawiałam z mamą, ale po tych lekcjach właśnie się zastanawiałam i gdy chciałam coś wiedzieć więcej szłam do mamy. To logiczne też, że nie wszystko będzie w szkole, chociaż powinno.


Właśnie o te rzeczy walczyłyśmy rok temu, i dziś niestety musimy walczyć ponownie, ponieważ organizacje antykobiece znów chcą złożyć kolejne petycje, stworzyć nowe programy itp itd, co jest uważam nie w porządku. Wiecie co mnie najbardziej w tym wszystkim śmieszy? Gdy jeszcze pracowałam w Warszawie i codziennie wracałam przez słynną patelnie to praktycznie codziennie spotykałam tam ludzi, którzy krzyczeli by wprowadzić zakaz aborcji, że Ci co tą aborcję przeprowadzają to zabójcy i ci co ich popierają to też. Krzyczeli jak dla mnie też wiele niestworzonych rzeczy, a najgorsze dla mnie było to kiedy przeczytałam że stoją pod szpitalami. No właśnie i związku z tym, przypomniał mi się inny artykuł, gdzie pewna kobieta opowiada jak przez takie osoby wcześniej urodziła, bo ją wystraszyli, a jeszcze inną osobę wyzywali. Oni wyzywają lekarzy i słyszałam nawet o sytuacji gdzie atakowali właśnie takie osoby. Jednak to nic, jeśli są oni tacy bogobojni i to jest rzeczywiście ich zdanie, to niech nie biorą za to pieniędzy. Bo to właśnie ktoś im płaci by robili jeszcze większe burdy. Koniec o nich, bo aż ciśnienie mi się podniosło.


Jeżeli ktoś ze mną się nie zgadza, ja to totalnie szanuję, napisałam to co czuję i to co od dawna mnie dręczyło. Jeśli ktoś z Was bierze udział również, to składajmy podpis bo dzisiejszy dzień to nie tylko rocznica, to też złączenie sił i wielka zbiórka podpisów. Trzymajcie się misie i miłego wieczoru jak i tygodnia ♥
Copyright © 2016 kahsDesign , Blogger