15:43

Idealne zoo

Idealne zoo
   

Hej Miśki! Mam dla Was troszkę zdjęć z mojej wycieczki do Warszawskiego zoo.
Muszę przyznać, że było wspaniale, gdyby nie 50 stopni w słońcu. Porobiłam troszkę zdjęć zwierzątkom, ale w takim upale też ciężko zwiedza się taki duży obszar, zaskoczył nas też remont przeprowadzany na miejscu, ale zoo zawsze mnie uszczęśliwia. Co też będę się rozpisywać, zapraszam do oglądania zdjęć (robiłam zdjęcia tylko tym osobnikom które nie spały). 
PS. Oczywiście zdjęcia robiłam ja, natomiast pojawią się też zdjęcia gdzie to ja pozuję a fotografował B.
Zapraszam ♥








Stylizacja:
Bluzka - H&M
Spodnie -C&A
Buty - Vans
Torebka - Oriflame

Dziękuję za obejrzenie zdjęć, czekam na Wasze komentarze. Całuski ♥

Facebook klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design

12:33

Dlaczego bawicie się moimi uczuciami?

Dlaczego bawicie się moimi uczuciami?
Hej Misie!
Ostatnio opowiadałam Wam jak to cieszę się, że będę miała zabieg, i całą historię mojej drogi ku zdrowemu życiu. Szkoda tylko, że znów kolejny raz wszystko odwołano. 


Niedziela
Czuję stres, kończę pakowanie do szpitala i wiem, że będzie ciężko. Ze stresu cały dzień nie mogę nic poważnego przełknąć, więc mówię trudno, zjem za kilka dni. Idę wsadzić wszystko do walizki i tak mija mi dłuższa chwila. Gdy wszystko gotowe idę się ogarniać, biorę kąpiel by odświeżyć się i nacieszyć tym moim ukochanym prysznicem. Po zakończeniu czynności poszłam wykonać kolejną jaką jest ubranie się, a potem wysuszenie włosów i takie tam. Jestem gotowa.

Podjeżdżamy pod szpital, ja, mama i B. Idziemy na izbę przyjęć, wypełniam wszystkie dokumenty i czuje jak ze stresu zasycha mi w gardle. Wypiłam jedno pół litra wody, czuję że to wciąż za mało. Kupiłam kolejnych kilka butelek i wołają mnie bym wstawiła się na oddział. Przechodzę z Izby Przyjęć i idę za lekarzem albo pielęgniarzem, nie mam pojęcia kto to był, zakłada mi opaskę na rękę, poszedł jakiś żarcik, śmiałam się że szpital to więzienie, serio to nie ważne. Jadę windą na 6 piętro, wysiadam i widzę szklane drzwi, czuję ten typowy zapach szpitalu i zaczynam się jeszcze bardziej denerwować. Idziemy do siostry jest godzina 15:30. Daję dokumentację, przedstawiam się i pielęgniarka ze mnie się śmieje. Zapytacie dlaczego... a, że spóźnialska jestem. Odpowiadam, że powiedziano mi że mam być o 15-16. Siostra w szoku, no ok. Narzekanie zaczyna się, że nie zrobią mi wszystkich badań, jak to skombinować, o co chodzi i takie tam. Jakby to była moja wina. Jestem zdenerwowana, idę na echo serca albo ekg, kto to wie. Moja mama idzie za mną, śmianie się ze mnie że jestem mami córcia. No i? Trudno, jestem zła, robią badanie wracam na sale w której leżę. Jestem przy samym oknie, fajny widok. Chociaż tyle dobrze. Wołają mnie na pobranie krwi, mówią że wbiją mi wenflon, a ja sobie myślę tylko - boże nie! błagam nie chce. Wow, wbija mi się w żyłę, i okazuje się że jest zapchana czy coś. Siniak mam do dziś, tak jak i guza i ból w tym miejscu. Pobierają w końcu normalnie. Rtg klatki piersiowej jest następną rzeczą, po drodze łapie mnie mini krwotok z miejsca gdzie miał być wenflon. Zaciskam mocno by jakoś zatamować i idę dalej. Nie będę opisywać jak wygląda rentgen bo większość z nas wie, a nie chce przy okazji opisywać czegoś co niektórzy by mogli źle odebrać, jak erotyzm. (Żartuję kochani). Po badaniu znów na górę i pojawia się anestezjolog. 
- Ile masz lat?
- Jeszcze 20.
- Nie pal już dziś papierosów bo będzie większy problem przy usypianiu. 
Myślę sobie, no domyślam się, nie będę palić. Następnie każe podpisywać jakieś rzeczy, i informuje o zagrożeniach lub efektach ubocznych. Myślę sobie, że już gorzej być nie może i nic na bank się nie stanie. Po wyjściu lekarki, przychodzi pielęgniarka i daje mi dwa czopki na przeczyszczenie. Jestem totalnie załamana i przerażona, jeszcze nigdy nie robiłam czegoś takiego. Ku mojemu zaskoczeniu jak i osób mnie odwiedzających nie miałam żadnego rozstroju żołądka, więc mnie nie przeczyściło. 

Godzina 19. Żegnam się z mamą i zacznają mi napływać łzy do oczu. Już coraz bliżej, a ja nadal nie wiem czego mogę się spodziewać. Do godziny 22.50 oglądałam serial, potem już leżałam do około 2 i się denerwowałam, moje próby zaśnięcia nic nie dały, aż w końcu sobie sama do siebie żartowałam że przynajmniej pod narkozą się wyśpię. 

Poniedziałek
Godzina 5.30 pielęgniarka budzi mnie bym poszła do łazienki i przygotowała się do zabiegu. Wymyłam się podgoliłam brzuch wedle zaleceń i zdezynfekowałam go jakimś specjalnym płynem. Tak też się pytałam po co to mam robić, skoro zabieg odbywa się przez gardło. A no na wszelki wypadek, jakby coś nie wypaliło. Godzina 6, siedzę w swojej piżamie i oglądam coś by nie myśleć o niczym. Patrze na zegarek, nagle 8. zaczynam już się bardziej denerwować, bo przecież to zaraz. Przychodzi pielęgniarka i dostaje opierdziel za to że nie jestem jeszcze w specjalnej koszuli. Idę założyć ją, jezusie czuje się naga, tragedia, pierwszy raz się wstydzę, jeszcze dostałam jakieś pończochy do połowy uda... wyglądałam strasznie. Przychodzi lekarz, który miał przeprowadzić na mnie zabieg. Prosi mnie na wagę. Wchodzę, patrzę i oczom nie wierzę, schudłam. Tylko jak... i dlaczego tak dużo? Przecież... nic w moim odżywianiu się nie zmieniło. Jestem w szoku, trochę bardziej zadowolona bo wiem że może mi się udać, czuję motywację, która po chwili znika i czuję jak spadam na sam dół. 

Zabiegu nie będzie, za dużo schudłaś i nie możemy zrobić Ci tego balona, będziesz mieć normalną operację. Te słowa usłyszałam. Wtedy poczułam jak dosięgam dna, zaczęłam się śmiać i myśleć. Szkoda tylko, że gdy mówiłam profesorowi kierującemu że jestem na takim i takim odżywianiu się i byłam wtedy już na samej granicy, to mówiłam od początku o operacji. Poczułam się i nadal czuję jakby moje zdrowie było bez znaczenia, jakby nikogo nie obchodziło to, że z każdym dniem jestem bliższa śmierci, jakby to się nie liczyło, jakbym ja się nie liczyła. Nie dość że od dnia poprzedniego nic nie mogłam pić, tak mnie suszyło to jeszcze to. Dla mnie stała się wtedy rzecz absurdalna i nie wiedziałam co zrobić, wróciłam na salę przebrałam się w normalne ubrania, i poszłam spać. Obudziła mnie mama z pytaniem o to i musiałam tłumaczyć, nawet nie płakałam, tylko się śmiałam. Dopiero dzisiaj pisząc ten post zaczyna to do mnie docierać, dopiero teraz pojawiają się łzy i muszę znów czekać na wiadomość kiedy termin i znów przechodzić przez to wszystko, a ja i może życie na razie znów jesteśmy w zawieszeniu, bo tak na prawdę to ja już sama nie wiem co mogę zrobić. 

Dziękuję Wam za wsparcie, które daliście mi tu, na instagramie snapie i facebooku. Jesteście najlepsi. Miałam plan opowiedzieć wam to jak już wszystko będzie pewne, było i nagle znów nic nie jest pewne. Jedyne co w tym momencie wiem, to to, że nie poddam się w walce o siebie.

12:13

Co to jest ten balon?

Co to jest ten balon?
Balon Żołądkowy jest to nie chirurgiczna alternatywa leczenia otyłości. No dobra, to już niektórzy mogli się domyśleć, ale jak to wygląda i jak to wszystko się odbywa? Zaraz wszystkiego się dowiecie.


Do żołądka zostaje wprowadzony metodą endoskopową balon, który następnie jest wypełniony solą fizjologiczną. Wypełnia on żołądek, co daje nam efekt uczucia sytości i nie jesteśmy wtedy głodni. Balon nie może znajdować się dłużej niż 6 miesięcy w organizmie, więc do tego czasu musi być usunięty. Ta metoda leczenia otyłości polega w niektórych przypadkach przy pomocy schudnięcia i utrzymania wagi, a w innych (tak jak w moim) by przygotować do zabiegu rękawkowej resekcji żołądka. Tak na prawdę, nie można dużo tu napisać, ponieważ każdy przypadek takiego zabiegu jest inny. W moim przypadku to jest aktualnie najbezpieczniejsze rozwiązanie by sprawdzić czy to coś w ogóle mi da i czy w jakikolwiek sposób pomoże. Na końcu postu dam wam link do strony, która moim zdaniem bardzo dużo wyjaśnia i jest napisana krok po kroku, a przecież nie będę nic kopiować, bo nie wypada. Chciałam również dodać, że po założeniu tego balonu będę robić podsumowania nie wiem tygodnia, dwóch a może miesiąca, więc na pewno będziecie mogli być podczas tej mojej drogi, jak i późniejszej. Mam zamiar również tworzyć posty o chirurgii bariatrycznej i zapraszam osoby zainteresowane, lub chcące pomocy lub jakichkolwiek informacji do pisania wiadomości na facebooku, linki będziecie mieli na dole. Chciałam również dodać, że gdy będę w szpitalu chciałabym zrobić z tego relację by na bieżąco Wam opowiadać co się dzieje, w związku z tym zapraszam Was do dodawania mnie na snapie i obserwowania na Instagramie, bo tam będziecie na bieżąco z moją sytuacją zdrowotną. Oczywiście po powrocie ze szpitala stworzę wpis jak u mnie to wszystko wyglądało.

PS: Strona odnośnie balonu jest tylko informacyjna i pamiętajcie, żeby dowiedzieć się więcej należy udać się do lekarza.


STRONA DOTYCZĄCA BALONA

Facebook klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design

23:12

Idę na łatwiznę

Idę na łatwiznę
Długo owiewałam tajemnicą etap, do którego postanowiłam około roku temu się podjąć, i powiem szczerze, że to był z jednej strony najlepszy i najgorszy okres czasu, ale dlaczego? Może zacznę historię od samego początku.


Gdy wylądowałam w szpitalu na dokładnych badaniach, lekarz powiedział, że jeśli nie powiedzie się leczenie moich chorób to będę musiała podjąć się operacji bariatrycznej, czyli chirurgicznego leczenia otyłości. To było około 2015 roku i jak można się domyśleć, niestety nic mi nie pomogło. Wtedy byłam przerażona i zmotywowana, że chcę sama walczyć o swoje życie i długo walczyłam by w końcu być zdrowa, niestety moja walka szła na marne a ja na myśl o szpitalu i operacji wariowałam, nawet nie przyjmowałam takiej opcji. Z resztą, wtedy lekarz też jak zwykle nie okazywał mi zainteresowania, i ogólnie sytuacja nie była ciekawa bo nie był nikt w stanie nic mi wytłumaczyć, bo po co. W listopadzie 2016 roku, moja mama podpięła mnie pod swoją prywatną opiekę lekarską i właśnie wtedy na mojej drodze stanęła najwspanialsza osoba, jaką jest moja kochana Pani Doktor prowadząca. Właśnie wtedy zaczęła mnie namawiać na podjęcie się drogi chirurgicznej, wtedy też zaczęła wszystko mi tłumaczyć i poświęcać czas a przy okazji poczułam w końcu się tak, jak powinnam już dawno temu. Pani Doktor zaczęła o mnie walczyć i w momencie gdy ja poddałam się całkowicie i miałam myśli w stylu, co ma być to będzie, nie zrobię nic z tym zdrowiem i jak umrę to umrę, ona właśnie pokazała mi, że przede mną jest długie życie, i że ona mi pomoże o nie zawalczyć.


Pod koniec listopada zrobiłam szereg różnych badań i gdy okazało się, że doszło mi nadciśnienie, to właśnie ona powiedziała że dość, że to jest najlepszy moment na walkę o życie. Zmotywowałam się i zaczęłam czytać o operacjach, zaczęłam szukać różnych profesorów, lekarzy którzy wykonują operacje, dowiadywałam się o opiniach, zagrożeniach, powikłaniach dosłownie w tym momencie wiem wszystko. Znalazłam w Warszawie profesora który miał dobre opinie i umówiłam się na pierwszą konsultację. Po odczekaniu około miesiąca, nadszedł styczeń kiedy to byłam na konsultacji, jednak prędko zrezygnowałam z oferty Profesora, ponieważ odczułam również wrażenie, przepychania i podejścia do mojej osoby 'wpierdzielasz to teraz masz za swoje' i dodatkowo za głupie badania cena 3 tys, zł gdzie wszystkie badania miałam już w swojej teczce chorób (to taka moja teczuszka z przebiegiem wszystkiego). Nie poddałam się mimo wszystko, znalazłam szpital w Olsztynie, a przecież B. mieszka niedaleko to bez problemu tam mogę mieć operację, musiałam poczekać na kwalifikacje do marca (i w tym czasie czekania, założyłam bloga), i gdy nadszedł dzień sądu wyznaczono od razu mi datę operacji. Miało to być rękawkowe wycięcie żołądka, które miało mi wyciąć hormon głodu z żołądka i jeszcze coś co może również powodować moje choroby, ale jak to dokładnie się nazywa nie powiem, bo nie chcę skłamać. Data wyznaczona, równo za dwa miesiące operacja (15 maja) i spędziłam te miesiące na zmianie całkowicie diety, robiłam różne rzeczy by mój organizm się przygotował do życia po takiej operacji. Dosłownie tydzień przed odwołano to na co najbardziej czekałam, wiecie od stycznia czekałam tylko na ten dzień, nastawiałam się pozytywnie na to co czeka mnie po, nie poszłam do pracy, ponieważ wiedziałam, że na tamten moment nikt by nie przyjął osoby która za chwile ma operacje. Jak możecie się domyśleć, osoba z depresją nastawiona na operacje i nagle dostaje odmowę oczywiście z niewiadomych przyczyn może popaść w dół. Cały dzień ryczałam, nie wiedziałam co mam dalej robić, nie widziałam jeszcze żadnej innej możliwości.


Poniedziałek, kilka dni po najgorszej wiadomości, zmotywowałam się i znalazłam inną opcje i to bliżej domu. Okazało się, że w Warszawie nadal mogę mieć operację, pojechałam na konsultację 11 maja, Profesor powiedział że operacja jest wskazana i zrobi mi ją w lipcu. Zastanawiał się czemu nie zrobiono mi jej w 2015 i powiedział, że może dziś już bym nie miała tych problemów. Znów czekałam dwa miesiące, i przyszedł pierwszy lipca. Dzwonię dowiedzieć się o dokładny termin, Profesor zaprasza mnie na wizytę. Operacja za 6 miesięcy, najpierw założymy balon. Załamałam się, to było w ten wtorek 11 lipca. Popłakałam się, ale nie powinniście się mi dziwić, człowiek któremu mówi się jedno, a potem robi się drugie ma prawo się rozkleić gdy jest zawiedziony. Gdy uspokoiłam się wszystko mi wytłumaczono. Balon zamówiony i będzie na 100% robiony. I wiem, że w końcu coś się ruszyło w mojej sprawie.


Dlaczego więc balon a nie operacja? Dlatego, że dopiero w szpitalu wprowadzili tą opcje i gdy tylko taka opcja się pojawiła, stała się dla mnie lepsza. Przytaczając słowa - Operacja teraz, mogłaby stworzyć dużo komplikacji, z którymi później będę musiała znów się męczyć, a balon po pierwsze jest dobrym przygotowaniem, a po drugie pomoże mi troszkę schudnąć i robiąc operację za 6 miesięcy, powikłań nie powinno być. Czy to mi się podoba? Niekoniecznie, nastawiona byłam na jedno, ale skoro operacja teraz może być zagrożeniem życia, to nie chcę ryzykować. Mam nadzieję tylko, że nie jest i nie będzie dla mnie za późno. 


Może dla niektórych z Was to pójście na łatwiznę, bo przecież gdybym chciała to bym sama z siebie schudła, dla innych to bez sensu okaleczanie się. Przedstawiłam Wam początek drogi i w głębi serca czuję że to jeszcze nie będzie koniec, chociaż mam nadzieję, że to pomoże w jakikolwiek sposób w pokonaniu moich chorób. Zdaje sobie również sprawę, że większość chorób dopiero zaczynają odkrywać i nie wiadomo czy wszystkie u mnie są wykryte, ale mam nadzieje, że tak. Jeśli uważacie tak jak pisałam wcześniej, że to łatwizna, to uwierzcie mi na słowo, że to więcej mnie kosztuje niż poprzednie leczenie. Teraz wiem, że to są ostatnie możliwe opcje z których mogę skorzystać, i mam zamiar wykorzystać co do ostatniej by być szczęśliwą i zdrową, i nie chodzi mi o bycie chudą czy wysportowaną, bo to dosłownie mam gdzieś, powtórzę kolejny raz. Marzę by być zdrowa i zależy mi tylko na pokonaniu chorób. 

koszulka: Bonprix
Spodnie: F&F

Cieszę się, że w końcu mogłam z Wami się podzielić tymi informacjami i usłyszeć Wasze zdanie. Proszę o trzymacie kciuków, by tym razem wszystko wyszło dobrze i żeby nic nie odwołano mi, a dodatkowo napiszcie co myślicie. 
Dziękuję ♥

Facebook - klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design

11:01

Flower Power

Flower Power

Misie! Są wakacje, pogoda powoli się poprawia, więc mam dla Was troszkę inspiracji kwiatowych na poprawę dnia. Mam nadzieję, że Wam się spodoba.









Zdjęcia pochodzą ze strony kaboompics.com
Instagram - klik
Facebook - klik
Snapchat - kahs_design

Zapraszam Was do obserwacji mnie w social mediach, które są wyżej. ♥

12:01

Grubas musi schudnąć

Grubas musi schudnąć

Hej miśki, dziś przychodzę z postem w którym chciałabym opisać podstawowe sposoby jak i bardziej zaawansowane schudnięcia. Wiadomo, otyłość to choroba, ale opisywałam to wcześniej, są różne jej nie wiem jak to nazwać 'odchyły', może tak. Wiadomo chodzi o to, że po pierwsze, zależność dotycząca zaawansowania czy chorób towarzyszących.

1. Dieta
Diety są różne, i nie na jednej również byłam. Jestem osobą konsekwentną względem swojego zdrowia, jednak muszę przyznać się bez bicia. Nie potrafiłam być na większości diet, ponieważ dla mnie były monotonne, a gdy jem przez okres x ciągle to samo, niestety już najmilej mówiąc zwracam wszystko do kibelka. Jeśli chodzi o diety nie monotonne i ze składnikami które nie wpływają na mnie negatywnie, to nie przeszkadzało mi i mogłam wytrzymywać i rok i dwa, niestety u mnie zawsze leciały kilogramy w dół i za miesiąc wracały mimo utrzymywanej diety. No cóż, ale jednak z tego co się orientuję nawet po osobach które do mnie piszą, niektóre choroby można właśnie pokonać wyeliminowaniem niektórych pokarmów ze swojej diety. Tak więc dieta jednak działa i można mimo wszystko.


2. Ruch i Sport.
Wiadomo, aktywność fizyczna też dużo pomaga, gdy jest się w ruchu łatwiej wszystko się spala i chodząc nawet na siłownie i dobierając odpowiednie diety, da się pokonać otyłość i na bank zna każdy z nas z otoczenia osobę której udało się pokonać nadwagę lub otyłość. Osobiście jakiś czas temu poznałam dziewczynę, która zgubiła 40 kg zdrową dietą i ćwiczeniami. Macie tutaj do niej link, jeśli ktoś by chciał spróbować, ponieważ na blogu często organizuje jakieś wspólne wyzwania, a po dwa macie mnóstwo super przepisów i opisów w jaki sposób schudnąć, dodatkowo myślę, że nawet gdy do niej napiszecie, na bank Wam pomoże. Macie tutaj do niej link - Paula Dowlasz ♥
Ja osobiście miałam i trenera i diety i mój przypadek jest serio dziwny. Powiem szczerze, że sama jestem w szoku, że przez 20 lat na prawdę nic nie zdziałałam, i mimo wszystko dziwi mnie sprawa taka, że ja zawsze byłam w ruchu a to i tak nic nie zrobiło.


3. Operacja Bariatryczna
I to może być dla niektórych baaardzo kontrowersyjna sprawa. Bo przecież po co ingerować w narządy by schudnąć, przecież to pójście na łatwiznę (nawet przyjaciółka mi to powiedziała XD). Chcę objaśnić tą sprawę, bardzo interesowałam się każdym sposobem na to by wyzdrowieć, nie tyle że schudnąć, ale by pokonać choroby. Bardzo długo również czytałam o życiu po takiej operacji i jeśli ktoś czyta na ten temat i rozmawia nawet z lekarzami, często można wywnioskować, że to w cale nie jest droga na skróty. To jest ostatnia deska ratunku dla takiej osoby, i w zależności od rodzaju operacji, jest odpowiednia dieta i bardzo długa praca. Początek to wiadomo, bardzo pomaga tak myślę że 1 miesiąc to że jesteś na diecie płynnej, w sumie z tego co się orientuje to też zależy od szpitala, ale przez prawie 3 miesiące musisz pilnować ostro tego co jesz, bo niestety może dojść do poważnych komplikacji. Potem powoli wprowadzasz inne posiłki, musisz dostarczać witaminy, musisz ćwiczyć i być w ruchu, więc tak na prawdę masz podstawowe sposoby schudnięcia, jednak masz ciężej, bo musisz iść pod nóż i w cale nie jest to prosta droga. Oczywiście są też inne czynniki. Tak jak mówiłam są różne rodzaje operacji, bo to też zależy głównie od twoich chorób, od psychiki i od jednej najważniejszej rzeczy... CZY JESTEŚ UZALEŻNIONY OD JEDZENIA. Bo jeśli jesteś, musisz być pod stałą opieką psychologa, bo to też niestety jest jakaś tam choroba psychiczna, ale może o tym też innym razem.



Tak jak mówiłam, jest to przeważnie ostatnia deska ratunku dla osób które nie potrafią, lub z różnych przyczyn nie mogą schudnąć, ale również to jest pomoc w pokonaniu niektórych chorób, bo odnotowano, że u osób po tych operacjach odchodzi ludziom cukrzyca, nadciśnienie, zanika insulinooporność i wszystko idzie ku dobremu. Najważniejsze wtedy jest trzymać się zasad i zapobiegać ponownemu powrotu wagi. Myślę, że na rodzaje operacji poświęcę inny post, a jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się więcej, zapraszam do kontaktu, pomogę Ci i wytłumaczę wszystko po kolei. 

Mam nadzieję, że taki post uświadomił chociaż troszkę, że nie zawsze to co się wydaje pójściem na łatwiznę, wcale tym nie jest. Kwestie operacji będę ciągnąć cały czas, ale o tym dowiecie się niedługo. Przy okazji zapraszam Was do komentowania i obserwowania, by być z postami na bieżąco. 
Całuski ♥

Facebook - klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design

13:17

Grubas musi być brzydki

Grubas musi być brzydki
Hej miśki!
Dość kontrowersyjny tytuł, zdaję sobie sprawę. Jeśli ktoś poczuje się dotknięty przez niego, przepraszam... ale wiecie. Ja też jestem grubasem. Dobrze przejdę do sedna.


Idąc ulicami, możemy zauważyć, że coraz większą ilość osób dotyka otyłość/nadwaga. Niestety tyjąc musimy kupować większe ubrania, co idzie z tym to że osoby dotknięte tymi czynnikami nie mają gdzie się ubierać. Często kończy się tak, że wygląda się okropnie, nic nie jest dopasowane, albo jest za ścisłe i wszystko się wylewa, albo za luźne i dosłownie wygląda się jak w worku. Duża właśnie ilość osób w Polsce którą dotyczy definicja plus size, a chyba w większości kobiet, wygląda wręcz okropnie i to serio często się widzi. Ubrania jak dla starej babci nie dodają uroku, sprawiają, że wygląda się okropnie. Dlatego też postanowiłam, że jednak coś mnie wyróżnia. Na świecie możemy znaleźć dużo osób plus size, za granicami polski są blogerki w tej tematyce i to popularne. Niestety nasz kraj jak zawsze w tych kwestiach jest ograniczany, a marki ubraniowe nam nie ułatwiają zadania. Dobra, dlatego postanowiłam że chcę pokazać, że można się świetnie wyglądać mimo otyłości. Osobiście kocham swoją osobę, i nie przeszkadza mi to że jestem gruba. Dobrze, ale teraz post nie o mnie i moim ciele.


Chcę pokazywać, że można wyglądać dobrze, modnie mimo tego że jest się grubym. Kurczę, jesteśmy ludźmi, wszystko jest dla nas. Nauczmy się szanować siebie i dbać o swoją osobę i swoje samopoczucie, a przecież nic nie poprawia humoru jak to, że wyglądasz odjechanie. Pokażę, że otyła osoba też może być przepiękna bo tak na prawdę my kobiety wszystkie jesteśmy piękne.


Właśnie dlatego też postanowiłam stworzyć cykl może nie od razu ale z czasem powoli stylizacji dla kobiet PLUS SIZE. Mam nadzieję, że każda z kobiet, chudszych, grubszych, młodszych czy nawet starszych będzie mogła wypowiedzieć się w tym temacie jakim jest kochanie siebie i dopasowywanie ubrań do sylwetki. A teraz napiszcie mi co o tym sądzicie? Pamiętajcie o obserwacji mnie na mediach społecznościowych! ♥

Facebook - klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design
Copyright © 2016 kahsDesign , Blogger