16:05

Czarny protest - Wielka Zbiórka

Czarny protest - Wielka Zbiórka
Wtorek 3/10/17 r. Kolejny historyczny dzień z kategorii WALKA KOBIET O SWOJE PRAWA Mimo, że mamy XXI w. mam wrażenie, że czasem cofnęliśmy się do średniowiecza. W historii na pewno zostanie zapisana data jaką jest 3/10. Rok temu setki tysięcy osób, a w szczególności kobiet wyszło na ulice, a pół miliona ubrało się na czarno. Dlaczego? Bo wtedy chcieli nam odebrać brawo wyboru i po części się to im udało. Zabrali nam jedno podstawowe prawo i chcą je jeszcze bardziej ograniczyć. Jakie prawo? DECYDOWANIE.  Spójrzmy na rzeczy o jakie my musimy walczyć. 


Aborcja

To że jest dostępna, nie zawsze znaczy że muszę z niej skorzystać, jak jej nie ma, to nie mam wyjścia i czuję się ograniczona. W tym momencie można podjąć tą decyzje w 3 przypadkach.
- Jeśli ciąża jest spowodowana czynem karalnym (np. Gwałt)
- Poważne schorzenie u dziecka, jakaś bardzo ciężka choroba
- Zagrożenie życia matki lub dziecka.
I te prawa są jak najbardziej ok i jeśli nie można zliberalizować prawa o aborcji, to niech zostawią ten temat w spokoju a nie całkowicie nam zabronią. Nie wiadomo co może w naszym życiu się wydarzyć, i mogę się założyć, że gdyby którejś osoby z tych co tak głośno krzyczą że precz z aborcją, by coś się stało to sami by zdobyli się na ten zabieg. Hipokryzja.

Antykoncepcja

Oczywiście chodzi o pigułkę dzień po. Zastanawiałam się jaki przykład by dać, który by wszystko dosłownie objaśnił dość łopatologicznie. Może nieodpowiedni dla Was, ale co tam. Mam prawo do swojego zdania. Wyobraźmy sobie, że wieczorem pewna 19 latka, albo 26 latka, no albo 15 latka, to nie ważne, w każdym razie drogą przez jakiś tam park idzie kobieta, chodzi tą drogą codziennie, ale dziś los albo raczej pech chciał, że pojawił się tam człowiek nieodpowiedni i no cóż doszło do gwałtu. Dziewczyna jest zdruzgotana, załamana i nie wie co zrobić. Istnieje potencjalne ryzyko zajścia w ciąże, w taki wypadku mogłaby poprosić przyjaciółkę, mamę czy chłopaka o kupienie takiej tabletki. Nie było by z tym problemu, ale teraz ona płacze, załamana i musi iść jeszcze do lekarza po receptę, a zauważmy że teraz dużo lekarzy ma prawo powołania się na klauzule sumienia, plus do tego no cóż nawet do lekarza pierwszego kontaktu bywa tak że nie można się dostać. Może głupio to opisałam, ale chciałam tylko przedstawić sytuacje, też zbyt nie wgłębiając się w temat gwałtu bo, nie życzę tego nikomu i nawet nie mogę sobie wyobrazić co taka kobieta czuje. Dobrze, zostawię ten temat już, po prostu chciałam przedstawić jeden ze scenariuszy i okazanie ograniczenia naszego prawa.

Edukacja Seksualna w Szkołach

Gdy ja chodziłam do szkoły podstawowej, miałam tak zwane wdż. Powiesz szczerze, że dzięki nim dowiedziałam się między innymi tego, że tam na dole są dwie dziurki, tego co to właściwie jest ta miesiączka, co stosować podczas owych okresów prócz podpasek. W Gimnazjum już miałam poruszony temat antykoncepcji, który muszę powiedzieć dużo mi uświadomił. Powiem szczerze, że właśnie takie informacje dużo nam młodym ludziom dają, bo w internecie nie dowiemy się wszystkiego, a na tego typu lekcjach możesz na prawdę dowiedzieć się jak się zabezpieczyć itp itd. Oczywiście ja też dużo na ten temat rozmawiałam z mamą, ale po tych lekcjach właśnie się zastanawiałam i gdy chciałam coś wiedzieć więcej szłam do mamy. To logiczne też, że nie wszystko będzie w szkole, chociaż powinno.


Właśnie o te rzeczy walczyłyśmy rok temu, i dziś niestety musimy walczyć ponownie, ponieważ organizacje antykobiece znów chcą złożyć kolejne petycje, stworzyć nowe programy itp itd, co jest uważam nie w porządku. Wiecie co mnie najbardziej w tym wszystkim śmieszy? Gdy jeszcze pracowałam w Warszawie i codziennie wracałam przez słynną patelnie to praktycznie codziennie spotykałam tam ludzi, którzy krzyczeli by wprowadzić zakaz aborcji, że Ci co tą aborcję przeprowadzają to zabójcy i ci co ich popierają to też. Krzyczeli jak dla mnie też wiele niestworzonych rzeczy, a najgorsze dla mnie było to kiedy przeczytałam że stoją pod szpitalami. No właśnie i związku z tym, przypomniał mi się inny artykuł, gdzie pewna kobieta opowiada jak przez takie osoby wcześniej urodziła, bo ją wystraszyli, a jeszcze inną osobę wyzywali. Oni wyzywają lekarzy i słyszałam nawet o sytuacji gdzie atakowali właśnie takie osoby. Jednak to nic, jeśli są oni tacy bogobojni i to jest rzeczywiście ich zdanie, to niech nie biorą za to pieniędzy. Bo to właśnie ktoś im płaci by robili jeszcze większe burdy. Koniec o nich, bo aż ciśnienie mi się podniosło.


Jeżeli ktoś ze mną się nie zgadza, ja to totalnie szanuję, napisałam to co czuję i to co od dawna mnie dręczyło. Jeśli ktoś z Was bierze udział również, to składajmy podpis bo dzisiejszy dzień to nie tylko rocznica, to też złączenie sił i wielka zbiórka podpisów. Trzymajcie się misie i miłego wieczoru jak i tygodnia ♥

18:17

Torrid 2k17 Fashion Show NYC

Torrid 2k17 Fashion Show NYC

Moje słoneczka ♥ 
Przychodzę do Was z postem modowym, bo jak wiecie plus size to moja troszkę branża a osobiście interesuję się tego typu wydarzeniami jakimi na przykład są pokazy mody. Teraz przeżywamy Fashion Week i tam też można znaleźć coś z branży plus size. Widziałam kilka marek, jednak chciałabym się w tym poście skoncentrować konkretnie na marce Torrid. Uważam, że zaprezentowane tam ciuszki są niesamowite i spodobać mogą się chudszym jak i grubszym. Na samym końcu wstawię link do sklepu marki, a teraz zapraszam na podziwianie tych pięknych zdjęć.

Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images
Embed from Getty Images

SKLEP TORRID

I jak Wam się podoba? Dajcie znać w komentarzu ♥

Instagram - klik
Facebook - klik

20:30

#Supermodelka plus size - czy to nie przesada?

#Supermodelka plus size - czy to nie przesada?

Hej misie ♥ 
Dziś postanowiłam wypowiedzieć się na pewien temat jakim jest w sumie trochę kontrowersyjny program na Polsacie. Z tytułu możecie dowiedzieć się o jaki program mi chodzi. Mianowicie chciałabym wyrazić swoją opinie na temat samego programu, uczestników, jurorów jak i osób oglądających i ich podzielonych zdaniach. W końcu żyjemy w wolnym kraju i panuje wolność słowa.

Chciałabym jednak zacząć od jurorów. Ewa Minge jest nam wszystkim znana, polska projektantka mody, nawet wcześniej nie wiedziałam że projektuje rzeczy plus size. Szczerze mówiąc myślałam, że gustuje właśnie w bardzo kościstych modelkach. Jej osoba w programie jest dla mnie zaskoczeniem, ale nie negatywnym a pozytywnym. Emil Biliński osoba dla mnie bardzo znana, ze świata fotografii, jak niektórzy wiedzą mój zawód i wykształcenie jest też z fotografią związane, a osoba Pana Emila jest w pewnym rodzaju autorytetem. Osobiście miałam okazję poznać i jestem zachwycona jego pracami, osobowością i ogólnie talentem. Jego obecność w programie, również dla mnie to jest ogromny plus. Ewa Zakrzewska blogerka i modelka. Osobiście wcześniej nie miałam okazji, ani usłyszeć, ani oglądać zdjęć, po prostu nie wiedziałam o takiej osobie, lecz po obejrzeniu programu postanowiłam zajrzeć na bloga i jej media społecznościowe i muszę przyznać, że wydaje się być wspaniałą osobą. Myślę że zrobiła na mnie dobre wrażenie i no nie mam co czepiać się do jej osoby. Rafał Maślak to Mister Polski, ah jak cudnie. Osobiście jego osoba mnie do siebie nigdy nie przekonywała, jest przystojny to fakt, ale od początku gdy usłyszałam że będzie jurorem pomyślałam że co on tam tak właściwie robi. Osobiście jednak muszę przyznać się do swojej porażki, bo jednak pasuje do tego programu. Zawsze jest fajnie gdy pojawia się osoba ciągle uśmiechająca się, nie wiem jakoś tak mi się wydaje, że jednak dobra osoba na odpowiednim miejscu. Całe jury mi się podoba, bo nie są to osoby które nie mają pojęcia, bo jednak z tym światem plus size obcują i mają pewne doświadczenia. 


Pierwszy odcinek i pierwsze uczestniczki. Osobiście nie mam faworytki, i jakoś nie za specjalnie spodobały mi się te osoby. Nie podobają mi się wizualnie chociaż słyszałam że w drugim odcinku pojawiła się istna petarda. Obejrzę to na Instagramie będę potwierdzać. Mam wrażenie, że po niektórych dziewczynach nie było widać tego plus size, a inne rzeczywiście to jednak mogło być nie na miejscu. Przykład, przyszła dziewczyna z okropnie dużymi nabrzmiałymi nogami, Minge prawidłowo jej powiedziała, żeby przebadała się na kończyny dolne, bo to normalne nie jest. Jak dla mnie jest oczywistością, że gdy jesteś większy, ważysz więcej musisz przechodzić systematycznie badania takich rzeczy jak cukier, insulina, jajniki, nogi, serce bo to jest podstawa z podstaw. Na miejscu tej dziewczyny cieszyłabym się że ktoś mi pomaga uratować życie. I skoro już zeszliśmy na taki tor, od razu przejdę do komentarzy oglądających. Pojawiają się różne opinie, dla innych jest to przesada, prowokacja, obrzydlistwo itp itd, a dla innych jest to dobre pójście na przód i pokazanie tego, że każda z nas, gruba, chuda jest piękna. Nie podobają mi się opinie osób które mówią że oo to już choroba czy te grube osoby sobie nie zdają sprawy że to jest straszne i mogą umrzeć. Całe społeczeństwo i tak obwinia grubasa za to jak wygląda, i zarzuca mu wpieprzanie. To nie jest prawda. Nie mierzmy innych tak jak siebie. To że ty nie masz takich problemów i wydaje Ci się, że na bank to jest problem jedzenia, nie koniecznie to musi to znaczyć. Na tym świecie żyje tyle ludzi, nie wszyscy są tacy sami... Ba! tu nawet nie powinniśmy być tacy sami, każdy jest inny i w tym tkwi całe piękno. Ja po swoich doświadczeniach stałam się bardziej wyrozumiała, dlatego że wiem że nie wszystko jest białe i czarne, pojawiają się też inne odcienie, które nie są widoczne gołym okiem. Matko jaka przenośnia, tyle że prawdziwa. Ok, podsumowałam ludzi oglądających, następny akapit to tylko i wyłącznie moja opinia (chociaż cały tekst jest moją opinią).


Gdy usłyszałam o castingach do tego programu pomyślałam, że może się to nie przyjąć w naszej Polsce, że będzie bardzo dużo hejtu, i mała oglądalność. Osobiście zawsze marzyłam by znaleźć się w takim programie, ale powiedziałam sobie że na pierwszy sezon, nie bardzo chcę iść. Najpierw chciałabym zobaczyć jak to się odbywa. Bałam się tego, że będzie to dosłownie zerżnięte z Top Model, jednak ta forma mi się o wiele bardziej podoba, wiadomo podobieństwa są ale to tak jak w innych krajach, przecież my zrzynamy z programów zagranicznych. Osobiście też podoba mi się ta idea pokazania kobietą że trzeba kochać siebie, taką jaką się jest i wiecie co? Przecież ja na swoim blogu staram się to przekazywać Wam, wszystkim w koło że miłość do siebie jest najważniejsza. Dlatego też szanuję ten program bo w pewnym sensie pokazuje prawdę, pokazuje różne historie i czasem ciężkie ścieżki każdej z nas. Ja osobiście wiem, że będę oglądać program, i jeśli mi się spodoba może spróbuję w następnej edycji. XD
Przepraszam, musiałam to napisać. 

No dobrze, a jakie jest Wasze zdanie na temat tego programu? Dajcie znać w komentarzu, a przy okazji zapraszam na moje social media. Do następnego miśki ♥

Instagram - klik
Facebook - klik

15:50

21 i co dalej?

21 i co dalej?

Wrzesień dla mnie to zawsze miesiąc radosny, ponieważ na samym początku mam swoje urodziny.  Od skończenia 18-tego roku życia czuję się coraz starsza i dosłownie pojawia się uczucie że upłynął kolejny rok a ja nic nie osiągnęłam. Nie wiem czy ktoś równie absurdalnie jak ja myśli w ten sposób, ale dla mnie jest to męczące i w sumie nie mam na to wpływu. Będąc młodą nastolatką, miałam od A do Z zaplanowaną przyszłość ale okres od 19-25 lat nigdy dla mnie nie był okresem gdy określałam dokładnie co będę robić. Wiedziałam tylko i wyłącznie to co po tym okresie czasu chcę osiągnąć, jednak nigdy ale to nigdy nie miałam pojęcia i nie rozmyślałam o tym okresie czasu oraz właściwie nie planowałam tego jak coś osiągnąć. 


Teraz jestem w niecałej połowie tego okresu czasu, a ja cały czas mam wrażenie że do niczego jeszcze nie doszłam. Jakiś krok co prawda zrobiłam, rozpoczęłam prowadzenie bloga, prowadzę odpowiednio moje media społecznościowe i co prawda bardzo to lubię. Z natury jestem osobą niecierpliwą i nie lubię czekać, przeważnie chciałabym wszystko mieć od razu, chociaż osobiście sobie zdaję sprawę z tego że tak nie powinno być i na co dzień staram się i przeważnie udaje mi się ukoić niecierpliwość. 


W dniu gdy skończyłam 21 lat poczułam coś dziwnego. Poczułam ogromny żal i smutek, nie studiuję nie mam pracy i tkwię w jednym miejscu. W pewnym momencie jednak moje myślenie się zmieniło, to nie całkiem prawda jestem dalej niż byłam rok temu i mam wrażenie że co prawda małymi krokami, ale jednak. Wiem na co jestem chora, podjęłam walkę o swoje zdrowie, zmieniłam swoje nastawienie do życia. Jestem w odpowiednim miejscu i może teraz nie jest mój czas, ale wiem że będę cały czas dążyć do celu. Jestem o rok starsza i o rok więcej doświadczeń posiadam w swoim życiu. Zmieniłam swoje nastawienie, jestem pewniejsza siebie a w okół siebie mam wspaniałych ludzi, którzy są dla mnie a ja dla nich. Na ten moment, wiem że wszystko będzie dobrze a ja nie muszę się tym już martwić. Wiek, to tylko liczba i nie ważne czy osiągnie się sukces mając 20 lat czy 50. Najważniejsze jest to, że dąży się mimo wszystko do celu i w końcu wiem jak. 

A jakie wy macie przemyślenia w swoje urodziny? Czujecie radość czy smutek dlatego, że się starzejecie? Dajcie znać w komentarzu i odwiedzajcie moje social media misie ♥

Instagramklik
Facebook - klik

13:00

Odpłynęłam razem z morzem

Odpłynęłam razem z morzem

Miśki kochane!
Dziś nie będzie dużo pisania, raczej skoncentruję się na zdjęciach. Jak wiecie, fotografia to moja pasja, a ostatnio przeglądałam swoje stare dyski ze zdjęciami i znalazłam zdjęcia Morza. Uwielbiam patrzeć się na zburzone jak i spokojne, ogólnie morze jakoś na mnie działa uspokajająca. Czuję się jakbym była w innym świecie, uwielbiam wdychać to lepsze powietrze, jest to dla mnie bardzo ważne. Jako dziecko często jeździłam nad morze i dawało mi to ogromną radość. Zabawą nie było końca, na plaży jak i w wodzie. Te czasy były wspaniałe. Nadal mam tak, że jak pojadę do nadmorskiego miasta, czuję się cudnie. No dobra, ale koniec gadania. Obejrzyjcie zdjęcia z przed kilku lat. Zobaczycie wschody i zachody.






Mam dużo zdjęć, właśnie sobie to uświadomiłam, i kilka też mam swoich na tle pięknego dzieła sztuki. Myślę, że do nich zrobię oddzielny post. Piszcie jak Wam się podoba.

Zapraszam do obserwacji, by być zawsze na bieżąco 👄

Facebook - klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design

15:43

Idealne zoo

Idealne zoo
   

Hej Miśki! Mam dla Was troszkę zdjęć z mojej wycieczki do Warszawskiego zoo.
Muszę przyznać, że było wspaniale, gdyby nie 50 stopni w słońcu. Porobiłam troszkę zdjęć zwierzątkom, ale w takim upale też ciężko zwiedza się taki duży obszar, zaskoczył nas też remont przeprowadzany na miejscu, ale zoo zawsze mnie uszczęśliwia. Co też będę się rozpisywać, zapraszam do oglądania zdjęć (robiłam zdjęcia tylko tym osobnikom które nie spały). 
PS. Oczywiście zdjęcia robiłam ja, natomiast pojawią się też zdjęcia gdzie to ja pozuję a fotografował B.
Zapraszam ♥








Stylizacja:
Bluzka - H&M
Spodnie -C&A
Buty - Vans
Torebka - Oriflame

Dziękuję za obejrzenie zdjęć, czekam na Wasze komentarze. Całuski ♥

Facebook klik
Instagram - klik
Snapchat - kahs_design

12:33

Dlaczego bawicie się moimi uczuciami?

Dlaczego bawicie się moimi uczuciami?
Hej Misie!
Ostatnio opowiadałam Wam jak to cieszę się, że będę miała zabieg, i całą historię mojej drogi ku zdrowemu życiu. Szkoda tylko, że znów kolejny raz wszystko odwołano. 


Niedziela
Czuję stres, kończę pakowanie do szpitala i wiem, że będzie ciężko. Ze stresu cały dzień nie mogę nic poważnego przełknąć, więc mówię trudno, zjem za kilka dni. Idę wsadzić wszystko do walizki i tak mija mi dłuższa chwila. Gdy wszystko gotowe idę się ogarniać, biorę kąpiel by odświeżyć się i nacieszyć tym moim ukochanym prysznicem. Po zakończeniu czynności poszłam wykonać kolejną jaką jest ubranie się, a potem wysuszenie włosów i takie tam. Jestem gotowa.

Podjeżdżamy pod szpital, ja, mama i B. Idziemy na izbę przyjęć, wypełniam wszystkie dokumenty i czuje jak ze stresu zasycha mi w gardle. Wypiłam jedno pół litra wody, czuję że to wciąż za mało. Kupiłam kolejnych kilka butelek i wołają mnie bym wstawiła się na oddział. Przechodzę z Izby Przyjęć i idę za lekarzem albo pielęgniarzem, nie mam pojęcia kto to był, zakłada mi opaskę na rękę, poszedł jakiś żarcik, śmiałam się że szpital to więzienie, serio to nie ważne. Jadę windą na 6 piętro, wysiadam i widzę szklane drzwi, czuję ten typowy zapach szpitalu i zaczynam się jeszcze bardziej denerwować. Idziemy do siostry jest godzina 15:30. Daję dokumentację, przedstawiam się i pielęgniarka ze mnie się śmieje. Zapytacie dlaczego... a, że spóźnialska jestem. Odpowiadam, że powiedziano mi że mam być o 15-16. Siostra w szoku, no ok. Narzekanie zaczyna się, że nie zrobią mi wszystkich badań, jak to skombinować, o co chodzi i takie tam. Jakby to była moja wina. Jestem zdenerwowana, idę na echo serca albo ekg, kto to wie. Moja mama idzie za mną, śmianie się ze mnie że jestem mami córcia. No i? Trudno, jestem zła, robią badanie wracam na sale w której leżę. Jestem przy samym oknie, fajny widok. Chociaż tyle dobrze. Wołają mnie na pobranie krwi, mówią że wbiją mi wenflon, a ja sobie myślę tylko - boże nie! błagam nie chce. Wow, wbija mi się w żyłę, i okazuje się że jest zapchana czy coś. Siniak mam do dziś, tak jak i guza i ból w tym miejscu. Pobierają w końcu normalnie. Rtg klatki piersiowej jest następną rzeczą, po drodze łapie mnie mini krwotok z miejsca gdzie miał być wenflon. Zaciskam mocno by jakoś zatamować i idę dalej. Nie będę opisywać jak wygląda rentgen bo większość z nas wie, a nie chce przy okazji opisywać czegoś co niektórzy by mogli źle odebrać, jak erotyzm. (Żartuję kochani). Po badaniu znów na górę i pojawia się anestezjolog. 
- Ile masz lat?
- Jeszcze 20.
- Nie pal już dziś papierosów bo będzie większy problem przy usypianiu. 
Myślę sobie, no domyślam się, nie będę palić. Następnie każe podpisywać jakieś rzeczy, i informuje o zagrożeniach lub efektach ubocznych. Myślę sobie, że już gorzej być nie może i nic na bank się nie stanie. Po wyjściu lekarki, przychodzi pielęgniarka i daje mi dwa czopki na przeczyszczenie. Jestem totalnie załamana i przerażona, jeszcze nigdy nie robiłam czegoś takiego. Ku mojemu zaskoczeniu jak i osób mnie odwiedzających nie miałam żadnego rozstroju żołądka, więc mnie nie przeczyściło. 

Godzina 19. Żegnam się z mamą i zacznają mi napływać łzy do oczu. Już coraz bliżej, a ja nadal nie wiem czego mogę się spodziewać. Do godziny 22.50 oglądałam serial, potem już leżałam do około 2 i się denerwowałam, moje próby zaśnięcia nic nie dały, aż w końcu sobie sama do siebie żartowałam że przynajmniej pod narkozą się wyśpię. 

Poniedziałek
Godzina 5.30 pielęgniarka budzi mnie bym poszła do łazienki i przygotowała się do zabiegu. Wymyłam się podgoliłam brzuch wedle zaleceń i zdezynfekowałam go jakimś specjalnym płynem. Tak też się pytałam po co to mam robić, skoro zabieg odbywa się przez gardło. A no na wszelki wypadek, jakby coś nie wypaliło. Godzina 6, siedzę w swojej piżamie i oglądam coś by nie myśleć o niczym. Patrze na zegarek, nagle 8. zaczynam już się bardziej denerwować, bo przecież to zaraz. Przychodzi pielęgniarka i dostaje opierdziel za to że nie jestem jeszcze w specjalnej koszuli. Idę założyć ją, jezusie czuje się naga, tragedia, pierwszy raz się wstydzę, jeszcze dostałam jakieś pończochy do połowy uda... wyglądałam strasznie. Przychodzi lekarz, który miał przeprowadzić na mnie zabieg. Prosi mnie na wagę. Wchodzę, patrzę i oczom nie wierzę, schudłam. Tylko jak... i dlaczego tak dużo? Przecież... nic w moim odżywianiu się nie zmieniło. Jestem w szoku, trochę bardziej zadowolona bo wiem że może mi się udać, czuję motywację, która po chwili znika i czuję jak spadam na sam dół. 

Zabiegu nie będzie, za dużo schudłaś i nie możemy zrobić Ci tego balona, będziesz mieć normalną operację. Te słowa usłyszałam. Wtedy poczułam jak dosięgam dna, zaczęłam się śmiać i myśleć. Szkoda tylko, że gdy mówiłam profesorowi kierującemu że jestem na takim i takim odżywianiu się i byłam wtedy już na samej granicy, to mówiłam od początku o operacji. Poczułam się i nadal czuję jakby moje zdrowie było bez znaczenia, jakby nikogo nie obchodziło to, że z każdym dniem jestem bliższa śmierci, jakby to się nie liczyło, jakbym ja się nie liczyła. Nie dość że od dnia poprzedniego nic nie mogłam pić, tak mnie suszyło to jeszcze to. Dla mnie stała się wtedy rzecz absurdalna i nie wiedziałam co zrobić, wróciłam na salę przebrałam się w normalne ubrania, i poszłam spać. Obudziła mnie mama z pytaniem o to i musiałam tłumaczyć, nawet nie płakałam, tylko się śmiałam. Dopiero dzisiaj pisząc ten post zaczyna to do mnie docierać, dopiero teraz pojawiają się łzy i muszę znów czekać na wiadomość kiedy termin i znów przechodzić przez to wszystko, a ja i może życie na razie znów jesteśmy w zawieszeniu, bo tak na prawdę to ja już sama nie wiem co mogę zrobić. 

Dziękuję Wam za wsparcie, które daliście mi tu, na instagramie snapie i facebooku. Jesteście najlepsi. Miałam plan opowiedzieć wam to jak już wszystko będzie pewne, było i nagle znów nic nie jest pewne. Jedyne co w tym momencie wiem, to to, że nie poddam się w walce o siebie.
Copyright © 2016 kahsDesign , Blogger